Trzeci tydzień przygód pana Hydranta. Pomysły były różne, ale zdjęcia zdominował okres świąteczny. Pan H. żył chwilą i bieżącymi wydarzeniami. Zaczynając od obserwacji różowego księżyca… poprzez przygotowania do świąt. Okazało się jednak, że od księżyca dużo lepiej prezentuje się Wenus.

W tym tygodniu mam mały niedosyt, jeżeli chodzi o reakcje na to co nas otacza. Gorącym tematem były (i cały czas są) wybory… i bardzo chciałem zrobić zdjęcie z panem H. odnoszące się do tego tematu… ale jak na razie nic co zrodziło się w mojej głowie nie było dość dobre.

Pan H. z Wielkiej Soboty pobił chyba rekordy popularności. Wiedziałem, że chcę odnieść się do zbliżających się świąt, uciec trochę od tematów politycznych i wirusowych… ale pomysł na zdjęcie zmieniał się i kształtował prawie do ostatniej chwili. Pomogło pewnie szykowanie świąt i sprzątanie domu przed zrobieniem zdjęcia. To zdjęcie mogło w ogóle nie powstać… bo byłem święcie przekonany, że 10.04 wypada w sobotę, a na ten dzień miałem już w głowie inny pomysł.

10.04 wypadł jednak w piątek i musiałem z samego rana jechać na zdjęcia z panem H. Ignacy robił za pilota samolotów. Samolotów, bo były trzy… z czego jeden nie przeżył sesji zdjęciowej… a nawet nie dożył, bo kiedy ja ustalałem kadr, Ignacy bawił się samolotem i odpadł mu ogon. Widoczny w ostatecznej wersji zdjęcia samolot był wykonany z drewna, papieru i kleju własnoręcznie przez Ignacego. Z obawy o uszkodzenie dostałem do dyspozycji tylko jeden przelot.

Na końcu wpisu znajduje się kilka niewykorzystanych zdjęć.

I obiecane niewykorzystane zdjęcia. Czasami ciężko wybrać to najlepsze… czasami mimo nośnego tematu rezultat jest poniżej oczekiwań (tak było przy zdjęciach z kaczkami).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *