Historia tego młyna nie jest mi jeszcze znana. Niewiele jest o nim wzmianek w Internecie. Mam wrażenie, że więcej niż z Internetu dowiedziałbym się z dokumentów walających się po opuszczonych pomieszczeniach. Młyn Julia (a nazwę poznałem właśnie z owych dokumentów) jest jednak miejscem do którego idealnie pasuje powiedzenie Jaka piękna ruina!

To jak urocze jest to miejsce odkryłem trochę przypadkiem w zeszłym roku szukając ciekawych punktów obserwacyjnych dla Cukrowni Kluczewo. Budynek jest opuszczony, co nie znaczy, że nikt nim się nie interesuje. Przekonałem się o tym przekraczając próg drzwi. Dość szybko dobiegły mnie odgłosy przypominające chrobotania, uderzenia, upadki. Lekko wystraszony tym, że to wszystko zaraz się na mnie zawali wycofałem się i postanowiłem obejść budynek dookoła.

Na tyłach zobaczyłem mężczyznę, który na mój widok zrobił się lekko nerwowy. Kiedy zapytałem go czy to on jest sprawcą niepokojących mnie dźwięków odrzekł niepewnym głosem niekoniecznie. I zawołał towarzysza… Nim zrobiło się niebezpiecznie zagadnąłem czy można robić w środku zdjęcia. To wyraźnie uspokoiło moich nowych towarzyszy, którzy zaczęli opowiadać różne historie dotyczące tego miejsca. Ich interesował złom, mnie interesowały zdjęcia. Doradzili, bym uważał na dziury w podłodze i wrócili do swoich zajęć.

Wnętrza, chociaż zniszczone, zabrudzone, zabałaganione, tworzą niepowtarzalny klimat. W połączeniu ze słońcem wpadającym wprost w okna powstaje idealne idealne miejsce na niebanalną sesję zdjęciową z modelką.

Ponownie do młyna zawitałem wczoraj, prawie po roku od pierwszej wizyty, pragnąc wykorzystać resztki wrześniowego słońca. Zachodzące słońce, ciepłe kolory, długie cienie… tylko, że budynek ustawiony jest do zachodzącego słońca bokiem. Tego słońca do wnętrza dostawało się niewiele, ale klimat wnętrz nadal robi wrażenie.

A na koniec większa kolekcja w galeryjnej postaci, którą po kliknięciu w wybrane zdjęcie można obejrzeć na pełnym ekranie.

5 Replies to “Był sobie młyn. Młyn Julia.”

  1. ToTemat says:

    Byłem tam wczoraj rowerem. Można wejść do środka jest wszystko zdewastowane. Wydaje się, że te rzeźby dobrze jak by ktoś zabezpieczył a tak wszystko się rozpadnie barbarzyńsko i tyle będzie z historii.

    Odpowiedz
  2. Ktoś kto.. says:

    Autorze sprostuję twoje zapendy, młyn Julia do 2011 bodajże wynajmował, dzierżawił teren, później w 13 r otworzyli nowoczesny młyn w Kostrzynie nad Odrą,a obiekt na Głównej 12 wypupil wcześniej senator z Pod Gryfina i uruchomił produkcję jak za dawnych lat pod szyldem PZZ ale cóż pewne rzeczy nie idą w parze i młyn zaczął tonąć w długach, resztę widzisz na swoich fotach .

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *